O sklepach w USA: Target.

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami (a tak naprawdę w filadelfijskim Center City na skrzyżowaniu Jedenastej z Chestnut) znajduje się miejsce magiczne. Znacie ten typ: są takie sklepy, do których lepiej nie wchodzić, jeśli zależy nam na pielęgnowaniu naszej odpowiedzialności, przejściu przez kolejny etap adultingu i pozostawieniu bilansu na karcie płatniczej w niezmienionym stanie. Piekielny…

O kulinarnych niespodziankach, część II

Pamiętacie, gdy po raz pierwszy podzieliłam się z Wami „znaleziskami” z amerykańskich sklepów? Uwierzycie, że od tamtej pory minęło aż siedem miesięcy? Jeśli przeoczyliście poprzedni post, przeczytacie go tutaj. Dzisiaj zapraszam Was na kolejną część sklepowych ciekawostek – mam nadzieję, że Wam się spodoba. Serowe szaleństwo i ser z tubki Żółte, kwadratowe kawałki sera, które…

O moich wrażeniach po NBDE I

Oczywiście, że zapomniałam notatek. Trzy kartki A4 zapisane po brzegi, które zostawiłam na biurku, miały być moją ostatnią powtórką przed ostatecznym starciem. W panice szybko napisałam SMSa do M żeby zrobił mi ich zdjęcie – jakby od tego zależał ostateczny wynik egzaminu. Ale przecież uczyłam się tak długo, czy te kilkanaście minut mogłyby coś zmienić?…

O języku, jakiego nie znacie.

Jakiś czas temu wpadł mi do głowy pomysł, żeby podzielić się z Wami słówkami i wyrażeniami, z którymi spotkałam się po poznaniu M lub/i po przeprowadzce do Stanów. To ta strona języka angielskiego, której nie uczą w szkole więc mam nadzieję, że Was zainteresuje. Nie wykluczam, że powstanie kilka części tego postu, bo raz na…