O TOEFL’u.

dnia

Egzaminom w moim życiu nie ma końca. Kolejnym, z którym musiałam się zmierzyć był TOEFL. Sprawdza on znajomość języka angielskiego w środowisku uniwersyteckim. Jeśli chcecie studiować w USA, będziecie musieli go dobrze zdać, by mieć większe szanse na zdobycie indeksu wymarzonej uczelni. Podejście do egzaminu kosztuje około $200, trwa on 4,5 godziny, a wyniki ważne są przez dwa lata (choć zależy to od uczelni, do której wysyłamy podanie).

Zrzut ekranu 2019-06-16 o 19.48.20.png
Test składa się z kilku części. Oceniane jest czytanie ze zrozumieniem, słuchanie, mówienie i pisanie.

Materiały

Postanowiłam kupić oficjalny poradnik przez Amazon.com i przeczytać go od deski do deski. Okazało się, że ponad połowę podręcznika stanowi transkrypt egzaminów próbnych, które można rozwiązać na komputerze dzięki załączonemu CD. To była bardzo miła niespodzianka: 747 stron do przeczytania, które zaplanowałam na początku, było nieco przytłaczające! Bardzo polecam tę pozycję. Jest tam wiele dobrych wskazówek i porad, które ułatwiają naukę i rozwiązywanie zadań. Poza tą książką, moim źródłem informacji były niektóre strony internetowe. Zaglądałam TU i TU.

Zrzut ekranu 2019-06-16 o 19.53.48.png
Podręcznik, z którego korzystałam w ramach przygotowań do TOEFL’a.

Czytanie

Teksty są dość skomplikowane i mogą być podchwytliwe. Poza czytaniem artykułów z gazet i wertowaniu anglojęzycznej części Internetu, nie mam zbyt wielu innych rad. Od wielu lat czytam różne teksty w języku angielskim, ale niektóre pytania sprawiały mi trudność. Warto wiedzieć, jakie sztuczki stosują nauczyciele układający ten egzamin (o nich w powyższej książce) – na przykład, jeśli odpowiedź zawiera słowa użyte w tekście to jest niewielkie prawdopodobieństwo, że jest ona poprawna. TOEFL sprawdza znajomość synonimów, nie może więc być zbyt łatwo 😉 Ja po angielsku czytam płynnie i dość szybko, ale znam osoby, które nie radzą sobie z tym tak dobrze i to czas był ich największym wrogiem. Moja rada – na początku warto przeczytać tylko początek akapitów danego tekstu, żeby wiedzieć mniej-więcej, o czym mowa, a następnie ruszyć do pytań. Dzięki temu zaoszczędzicie nieco czasu, a większość pytań i tak odnosi się do konkretnego akapitu – wtedy przeczytacie go w całości, żeby dobrze odpowiedzieć na pytanie.

Słuchanie

Zdecydowanie najłatwiejsza część! Wystarczy się skupić i zanotować podstawowe informacje (na miejscu dostaniecie kartkę i długopis). Pytania naprawdę nie były podchwytliwe. Część nagrań dotyczy sytuacji, z jakimi możemy się spotkać na kampusie (problem w bibliotece, rozmowa z nauczycielem), a część przedstawia fragment wykładu.

Mówienie

Wbrew pozorom, najsłabiej wypadłam właśnie w tej dziedzinie. Nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktu z Amerykanami na co dzień, potrafię też wytłumaczyć zagadnienia związane z medycyną/stomatologią po angielsku. Nie spodziewam się jednak dzikich wyników, jeśli mam tylko 30 sekund na ogarnięcie wszystkich moich myśli. Zdarzyło mi się, że nie dokończyłam wypowiedzi. Zdarzyła mi się dłuższa przerwa podczas odpowiadania na pytanie. Nie oceniono mnie źle. Co mnie śmieszy to fakt, że mieszkając w USA już prawie trzy lata, a od ośmiu posługując się językiem angielskim każdego dnia, najgorzej wypadłam z sekcji, która sprawdzała używanie języka w sytuacjach „z życia”. Nie pamiętam już dokładnie moich zadań, ale załóżmy, że miałam powiedzieć, czy na studiach wolałabym mieszkać sama, czy ze współlokatorką. Musicie mieć świadomość, że aby dostać dobrą ocenę musicie wykonać następujące kroki: wybrać, z którym rozwiązaniem się zgadzacie i podać co najmniej dwa przykłady. Przykłady te nie mogą być „jednostopniowe” (wolę mieszkać ze współlokatorką, bo nie czułabym się samotna). Komisja oceniająca szuka takiego „drugiego dna”, czegoś, co sprawi, że będą w stanie zrozumieć Wasz tok myślenia (wolę mieszkać ze współlokatorką, bo nie czułabym się samotna – jeśli miałabym gorszy dzień to współlokatorka mogłaby mnie pocieszyć, mogłybyśmy razem oglądać filmy, motywowałybyśmy się do nauki do egzaminu / zdrowszego odżywiania / codziennych ćwiczeń). 30 sekund to naprawdę niewiele, żeby w obcym języku ułożyć sobie plan takiej złożonej wypowiedzi.

Pisanie

Bez odpowiedniego przygotowania nie byłabym w stanie tak dobrze poradzić sobie z tą częścią egzaminu. Amerykanie mają dość szczególny sposób pisania esejów i oceniana jest nie tylko poprawność językowa wypracowania, ale także to, czy wszystkie jego elementy łączą się w płynną całość. Nie ma sensu dodawać zdań od siebie, trzeba skupić się na konkretach. W Internecie dostępne są klucze/schematy, którymi można się posłużyć i szczerze je Wam polecam. Dzięki nim szybciej uporacie się z pisaniem, a wasz esej będzie bardziej uporządkowany. Pozwolą wam również bezsprzecznie wyrazić swoją opinię na jakiś temat lub podsumować poglądy lektora – to, w jaki sposób to zrobicie, również podlega ocenie. Czas był, jak zwykle z resztą, moim największym wrogiem. 30 minut to niewiele, zwłaszcza, jeśli chcecie przeczytać wasze wypociny jeszcze raz i poprawić wyłapane błędy. Po kilkunastu próbach w domowym zaciszu czułam się dość dobrze przygotowana z tej części.

Atmosfera

TOEFL pisałam w jednej z filadelfijskich szkół językowych. Pomieszczenie było małe, nieklimatyzowane, więc było bardzo gorąco (początek lata). Łącznie ze mną w sali było około 20 osób. Niestety, słuchawki, które używaliśmy podczas testu, nie zapewniały 100% blokady z zewnątrz. Było to dość uciążliwe, bo każdy z nas zaczął egzamin w innym momencie. Kiedy ja przystępowałam do pisania wypracowania, ktoś inny opowiadał o tym, gdzie mieszka. Nie mogłam się skupić. Ma to jednak jeden plus – gdy ja słuchałam nagrań i odpowiadałam na pytania, niektórzy byli już o krok dalej. Dzięki temu wiedziałam, że za moment będę musiała mówić o… kangurach. Z uwagi na dość twarde akcenty tych osób nie zrozumiałam nic poza tym 😉

W połowie testu, podczas mojej przerwy, zawiesił się system. Koordynator musiał dzwonić do centrali, restartować wszystkie komputery, logować nas ponownie. Trwało to dobrą godzinę, o ile nie nieco dłużej. Na szczęście nikt z nas nie stracił odpowiedzi, które już wprowadziliśmy i mogliśmy kontynuować egzamin.

blog-businesswoman-create-267569.jpg

Nie przygotowywałam się do niego zbyt długo, sama już nie pamiętam ile, ale chyba nieco mniej niż miesiąc. Mieszkanie w USA i posługiwanie się językiem angielskim na co dzień z pewnością przysłużyło się do mojego sukcesu: wynik 113/120 zdecydowanie mnie zadowala! Jeśli macie jakieś pytania odnośnie TOEFL’a – piszcie. Wiecie, gdzie mnie znaleźć 🙂 Możecie też zostawić komentarz, na pewno odpiszę. Do następnego razu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s